Rozstrzelanie 16 mieszkańców Starosiedla

***

Zamiast wstępu – rocznicowe refleksje

W 80. rocznicę niemieckiej zbrodni dokonanej przez żandarmerię wobec ludności Starosiedla, części Ząbkowic położonej przy drodze w kierunku Łośnia, wciąż aktualne pozostaje pytanie, w jaki sposób i dlaczego do najkrwawszej pacyfikacji na terenie Ząbkowic doszło pod koniec wojny (2 tygodnie przed wkroczeniem do Zagłębia Dąbrowskiego Armii Czerwonej)? Nie wszystkie wynikające z nich szczegółowe kwestie znajdą odpowiedzi, pomimo przeprowadzonych śledztw prokuratorskich i badań naukowych.

Dziś o dramacie zamordowanych ofiar przypomina tablica pamiątkowa umieszczona przy skrzyżowaniu ulic Związku Orła Białego i Hutniczej. Obelisk oraz tablica zostały ufundowane w 1966 r. dzięki darowiznom mieszkańców, wsparciu materialnemu Huty Szkła Okiennego w Ząbkowicach i staraniom Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. Wspomniana tablica wymienia imiennie 16 ofiar, zawiera jednak pewne nieścisłości. 4 stycznia 1992 r. w obecności rodzin rozstrzelanych odbyło się uroczyste poświęcenie pomnika przez ks. kanonika Fortunata Nowaka. Niewątpliwie 4 stycznia pozostaje niezwykle ważną datą dla pamięci zbiorowej mieszkańców.

Tajemnicze zaginięcie w noc sylwestrową

Bezpośrednią przyczynę brutalnych represji wobec Polaków w Ząbkowicach, było zaginięcie komendanta żandarmerii Antona Bartoscha, który wyszedł z ząbkowickiego posterunku w noc sylwestrową 1944 r.  Niemieckie służby wszczęły poszukiwania, początkowo bez rezultatu. Po kilku dniach, 4 stycznia 1945 r. grupa poszukiwawcza złożona podobno z aż 75 żandarmów i 80 członków straży wiejskiej w lesie w pobliżu Starosiedla odnalazła jego ciało porzucone w płytkim dole, przykryte gałęziami. Według innej relacji grupa liczyła zaledwie około 10 funkcjonariuszy. W poszukiwaniu ciała uczestniczyły psy. Ciało było pozbawione broni. Według meldunku niemieckiej policji porządkowej (Ordnungspolizei lub: Orpo) sprawcy zabójstwa komendanta zabrali pas, kaburę z pistoletem oraz granaty ręczne.

Zwięzłą, ale interesującą relację z powyższego meldunku opisał w swoim opracowaniu dr Mieczysław Starczewski, znawca tematyki zbrojnego ruchu oporu w okresie II wojny światowej. Oprócz opisu okoliczności odnalezienia A. Bartoscha odnotował on również interesującą uwagę niemieckich służb: „w czasie ucieczki zastrzelono 16 osób”. To nieprawdziwe stwierdzenie zawarte w meldunku do prezydium policji rejencji katowickiej miało pomóc zatuszować nieudolność niemieckich żandarmów. Według wspomnień działacza harcerskiego Mariana Marca, wielu Ząbkowiczan, sądziło, że A. Bartoch zmarł z wychłodzenia organizmu w stanie upojenia alkoholowego. Opinie o tym, że zabłądził on w okolicznym lesie i zamarzł nie były odosobnione. Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że został zastrzelony przez partyzanta lub grupę partyzantów np. wzmiankowaną przez ząbkowickiego fryzjera Alojzego Pachę grupę Władysława Rojka. Osoba, która zastrzeliła komendanta znajdowała się jak można przypuszczać również pod wpływem alkoholu. Podejrzewano też inną grupę, ale brakowało dowodów na udowodnienie tych hipotez. Stanowisko komendanta A. Bartosch sprawował krótko, ponieważ do Ząbkowic przybył dopiero pod koniec grudnia 1944 r., dlatego trudno uznać, że zdążył się komuś narazić. Zastąpił on na stanowisku dobrze już znanego mieszkańcom Rudiego Novaka, który do Polaków odnosił się przychylnie.

Dość osobliwą opinię o A. Bartoschu wyraziła grupa działaczy komunistycznych zrzeszonych w Związku Bojowników o Wolność i Demokrację: „Na trzy miesiące przed ofensywą Armii Czerwonej na naszej ziemi – komendant Nowak został przesunięty na inne stanowisko, a jego stanowisko przejął typowy germaniec nieprzejednany wróg narodu polskiego. Tropiąc nagminne wówczas nielegalne pędzenie wódki – nowy komendant natknął się w dzielnicy Ząbkowic – Starosiedle na osobnika [sic!], który go zastrzelił, a następnie ukrył zwłoki w lesie”. Nasuwa się zatem pytanie, skąd zaczerpnęli te informacje i czy posiadali jakąś szerszą, nieznaną ogółowi wiedzę, którą nie chcieli się podzielić? 

Według ustaleń znanego społecznika Kazimierza Kalagi (1930-2014), Anton Bartosch zanim trafił do Ząbkowic pracował w placówce żandarmerii w Łagiszy. Powołując się na relację żandarma Lindberga, który znalazł ciało komendanta, jego przełożony wyszedł z posterunku żandarmerii położonym w sąsiedztwie Huty Szkła Gospodarczego (dziś. ul. W. Sikorskiego) i 2 stycznia nie stawił się w pracy. Zdaniem Kazimierza Kalagi, Bartoscha zastrzelił mieszkaniec Starosiedla. Jego nazwisko było znane Ząbkowiczanom, jednak ze względu na wymiar tragedii i jej przypadkowość przez długi czas nie było wymieniane publiczne.

 

Niemieccy funkcjonariusze w Ząbkowicach. Przygotowanie do zakwaterowania osadników z Bukowiny, 1942 r. Fot. Archiwum Państwowe w Katowicach.

Mord na niewinnej ludności Starosiedla

Opisywane tu wydarzenia nie były dotąd przedmiotem odrębnych badań i analiz prowadzonych przez historyków z Muzeum Miejskiego „Sztygarka”. Skrupulatnie w drugim tomie monografii Ząbkowic naświetlił je natomiast jej autor pan Andrzej Lorenc. O planowanej niemieckiej obławie przez jednego z żandarmów miał zostać ostrzeżony w salonie fryzjerskim pan Antoni Pacha. Gdy przybyła wzmocniona liczebnie grupa żandarmów akcja „odwetowa” przebiegła niezwykle szybko.

Niemcy wyprowadzili z domów i rozstrzelali na podwórku rodziny Białych 16 niewinnych osób – 6 kobiet i 10 mężczyzn.

Z rąk niemieckich zbrodniarzy w czwartek, 4 stycznia 1945 r. zginęli:

Wincenty (79 lat) i Władysław Biały (48 lat), Tadeusz (18 lat) i Henryk Gajdeccy (15 lat), Mieczysław (36 lat) i Stanisława Kołkowscy (32 lata), Cecylia Machowiak (36 lat), Tadeusz Magnowski (40 lat), Józef Oleszkiewicz (64 lata), Andrzej Płazak (78 lat), Józef (68 lat), Franciszka (61 lat), Władysław (36 lat) i Zofia Przybyłowie (29 lat) oraz Eleonora (41 lat) i Alfreda Woźniak (21 lat). Do grona zamordowanych tego feralnego dnia M. Marzec zaliczał też omyłkowo kilkoro znajomych rodziny Białych, podając, że zginęło wówczas 18 osób.

Bracia - od góry - Henryk (1929-1945) i Tadeusz (1926-1945) Gajdeccy, którzy przyszli do Wincentego Białego, aby pomóc mu w młóceniu zboża i niespodziewanie zostali zamordowani przez niemieckich żandarmów. Nie byli mieszkańcami Starosiedla. Pod koniec wojny mieszkali w Ząbkowicach przy ul. Szosowej. Fotografie pochodzą ze zbiorów rodzinnych (archiwum cyfrowe p. Banasik)

Ekshumacja i prowadzone śledztwa

Z ciałami ofiar żandarmi postąpili podobnie jak w przypadkach innych zbrodni niemieckiego aparatu terroru (np. zamordowania braci Adamieckich) – według A. Lorenca załadowali je na furmanki i wywieźli, gdzie zostali zakopani w zbiorowej mogile. Według relacji „Dziennika Zachodniego”, 20 kwietnia 1945 r. było to na cmentarzu w „Nowym Sielcu” (Pekinie) w Sosnowcu. Dzięki odkryciu tamtejszego grabarza zidentyfikowano 13 ciał. Niemniej dziennikarz błędnie wymienił 3 nazwiska ofiar: Alfredę Woźniak jako Alfredę Kaczmarzyk oraz Stanisławę i Mieczysława Kołkowskich jako Kotkowskich. Grabarz miał wspominać, że zauważył grupę ludzi, którzy wykopali wielki grób na kilkanaście ciał i groźbami zmusili go do milczenia. Swoją wiedzą podzielił się po ucieczce Niemców z nowymi władzami Polski, które nakazały przeprowadzenie ekshumacji. Błędnie za sprawców mordu uznano początkowo gestapo. Być może dlatego śledczy sądzili, że przed śmiercią więziono ich w Mysłowicach, a jeszcze wcześniej w sosnowieckiej Radosze (por. Zbigniew Adamiecki). Nie mieli jednak wątpliwości, że zmarli byli mieszkańcami Ząbkowic. Badający sprawę lekarz powiatowy stwierdził, że zginęli nagłą śmiercią – czaszki były rozbite, odnieśli także inne rany m. in. kłute. Zostali pochowani nago. Odnalezione ciała przywieziono w trumnach do Ząbkowic, gdzie zostali pogrzebani przez swoje rodziny na miejscowym cmentarzu.

Do sprawy rozstrzelanych mieszkańców Ząbkowic – Starosiedla organy państwowe powróciły po kilkunastu latach. W 1960 i 1960 r. Sąd Powiatowy w Będzinie rozpatrywał dwie sprawy: o stwierdzenie zgonu Józefa Przybyły i Wincentego Białego, co pozwoliło na weryfikację ustaleń okoliczności śmierci. Jak już wspomniano w 1966 r. umieszczona została tablica pamiątkowa wymieniająca błędnie Alfredę Kaczmarzyk (Woźniak). Daty narodzin części zamordowanych osób, w niektórych przypadkach należy uznać za przybliżone ze względu na rozbieżności w aktach sądowych i datach na pomnikach nagrobnych.

Wincenty Biały (1865-1945), ojciec Władysława. Został rozstrzelany na własnym podwórku wraz z pozostałymi nieszczęśnikami. Fotografie udostępnione dzięki uprzejmości rodziny (zbiory cyfrowe p. Banasik).
Tadeusz Magnowski (1904-1945) w gronie rodziny. Fotografie udostępnione dzięki uprzejmości rodziny (zbiory cyfrowe p. Banasik).

Kim byli zamordowani?

Najstarszy spośród zamordowanych mieszkańców Starosiedla, Wincenty Biały urodzony 20 marca 1865 r. oraz jego syn Władysław (ur. w 1896 r.) byli rolnikami. Według karty ewidencyjnej niemieckiego urzędu ziemskiego dysponowali niewielkim gospodarstwem. Władysław, aby zasilić domowy budżet prawdopodobnie  musiał podejmować się dodatkowych zajęć, ponieważ trudno przypuszczać, aby zamieszczona przez urzędnika adnotacja w rubryce zajęcia poboczne: „robotnik kop. węgl. Paryż Dąbrowa” odnosiła się do jego ojca. Niemiecki urzędnik 24 lutego 1942 r. zaznaczył, że ziemia państwa Białych nadawała się do uprawy żyta i kartofli. Pod względem wielkości i zamożności majątku nie wyróżniali się od swoich sąsiadów.

Według A. Lorenca na początku 1945 r. bracia Gajdeccy mieli pracować u innych mieszkańców Ząbkowic jako najemni robotnicy rolni, a dom rodziny Gajdeckich przejęli wcześniej niemieccy osadnicy sprowadzeni przez III Rzeszę z Rumunii. Tadeusz i Henryk Gajdeccy zostali pochowani we wspólnym grobie. Na tablicy nagrobnej podano datę śmierci, a okres życia zapisano w sposób uproszczony („żył lat 18…” i „żył lat 16”).

Jako robotników archiwalne bazy danych Instytutu Pamięci Narodowej wymieniają: małżeństwo Mieczysława (ur. 1908 r.) i Stanisławę Kołkowskich (ur. 1912 r.), Cecylię Machowiak (ur. 1908 r.), Tadeusza Magnowskiego (ur. 1904 r.), Andrzeja Płazaka (ur. 1866 r.), Władysława Przybyłę (ur. 1908 r.), Eleonorę (ur. 1903 r.) i Alfredę Woźniak (ur. 1925 r.).

Poza wspomnianą rodziną Białych samodzielne gospodarstwo rolne prowadzili Przybyłowie, a dokładnie – Józef. Jak wspomniano wcześniej do sądu wniesiono sprawy dotyczące stwierdzenia zgonu Józefa Przybyły i Wincentego Białego, którzy byli rolnikami. Okupanci mordowali rodziny – braci, mężów, żony i matki oraz ojców i synów lub wybrane osoby.  Żandarmi początkowo pytali głównie o mężczyzn, by dokonać odwetu. Celem egzekucji było zastraszenie ludności.

Podsumowanie

Jak ustalił p. Mariusz Stefaniak w wydarzeniach tych niechlubnie wyróżnił się żandarm z posterunku w Ząbkowicach, Adolph Neudeck, Polak pochodzący z Knurowa, który samodzielnie, jako jeden z pierwszych złożył podanie o wpis na volkslistę. Otrzymał III grupę, co oznaczało otrzymanie niemieckiego obywatelstwa na 10 lat. W trakcie służby, w uznaniu “zasług” awansował do grupy II, co oznaczało otrzymanie obywatelstwa Rzeszy na stałe. W trakcie wydarzeń 4 stycznia zasłynął szczególną brutalnością, własnoręcznie zabijając, według zeznań świadków, 12 osób. Aresztowany w 1946 r., po procesie sądowym został skazany na śmierć. Wyrok wykonano 18 marca 1948 r.

Muzeum Miejskie „Sztygarka” wyraża serdeczne podziękowania za materiały oraz wiedzę o tamtych wydarzeniach Pani Grażynie Banasik.

Bibliografia

Archiwum Państwowe w Katowicach,  (zesp. 123) Pełnomocnik Komisarza Rzeszy do Umacniania Niemieckiej Narodowości, Urząd Ziemski w Katowicach, sygn. 44. [Materiały dotyczące akcji osiedleńczej z powiatu Będzin, gmina Ząbkowice – Zombkowitz, nr 1-170], t. I, 1941-1942.

Archiwum Państwowe w Katowicach,  (zesp. 592) Śląski Instytut Naukowy im. J. Koraszewskiego w Katowicach, sygn. 2/853. Ząbkowice historia naszej miejscowości w latach 1939-1945 [ss. 7, maszynop. ZBoWiD w Ząbkowicach, 1957-1994].

Encyklopedia Dąbrowy Górniczej A-Z, t.1, Dąbrowa Górnicza 1996.

Sylwester Fertacz, Ząbkowice, [w:] Dąbrowa Górnicza. Monografia, t. 2, Dzielnice miasta, Dąbrowa Górnicza 2016.

Kazimierz Kalaga, Rocznica tragedii w Ząbkowicach, Raptularz Kulturalny nr. 5/6 (17/18) wiosna/lato 2002, s. 53.

Andrzej Lorenc, Ząbkowice, t. 2, w Zagłębiu Dąbrowskim lata 1918-2018, [ebook].

Marian Marzec, Ząbkowice i okolica. Z pogranicza krakowsko-śląskiego od czasów zamierzchłych do 1991 r., Wydawnictwo „Śląsk”, Katowice 1999.

Nowe dowody zbrodni niemieckich. Nagie trupy z rozbitymi czaszkami. Ekshumacja 13 ofiar „Gestapo” w Sosnowcu, Dziennik Zachodni nr. 67, 21 kwietnia 1945.

Małgorzata Sromek, Problemy społeczności lokalnej na przykładzie Ząbkowic (szkic monograficzny z kalendarium) [oprac. maszynopis.], 1996.

Mieczysław Starczewski, Okupacja Dąbrowy Górniczej w latach 1939-1945, [w:] Dąbrowa Górnicza. Monografia, t. 3, cz. 2, Dzieje miasta, Dąbrowa Górnicza 2016.

Włodzimierz Starościak, Ząbkowice na przestrzeni dziejów, Dąbrowa Górnicza 2006 [maszynopis].

Wyszukiwanie osób represjonowanych (IPN): https://straty.pl/szukaj-osoby.php

Opracowanie: Redakcja

Zobacz także

Pomóż nam stworzyć

kronikę wydarzeń bohaterów i miejsc!

Jeśli posiadasz w domowym archiwum zdjęcia, notki prasowe, czy inne materiały, którymi chciałbyś się z nami podzielić, śmiało – napisz do nas! Dołożysz swoją cegiełkę do wspaniałego przedsięwzięcia, które będzie służyć i edukować nas jeszcze przez wiele pokoleń.

Jeśli chcesz podzielić się z nami częścią swojej historii,
prześlij je za pomocą poniższego przycisku

Bądź na bieżąco

Newsletter

Chcesz dostawać od nas informacje o najnowszych wydarzeniach, wystawach i artykułach? Zapisz się!

Dziękujemy za zapisanie się do naszego newslettera

Skip to content