Sojusznik Belgów czy społecznik?
Urodził się 10 maja 1886 r. w Piotrkowie Trybunalskim. Był synem Augusta. O jego rodzicach niewiele wiadomo z dostępnych nam źródeł – ojciec zmarł około 1930 r., natomiast matka Anna z domu Badera z pewnością przeżyła II wojnę światową. Leopold Reszke był Polakiem wyznania ewangelickiego, z niemieckimi korzeniami.
Tytuł inżyniera młody Leopold zdobył w Wyższej Szkole Technicznej w Paryżu. Ożenił się z Francuzką, Fernandą Thomas, która w dokumentach widniała jako Polka. Wszystko wskazuje na to, że nie mieli dzieci.
Na arenie dziejów Leopold Reszke pojawia się jako mieszkaniec Ząbkowic – kolonii Belgijska Huta Okienna, a także zdolny urzędnik tejże huty szklanej. Dom mieścił się pod adresem ulicy Będzińskiej 12 czyli przy Armii Krajowej w pobliżu obecnego zakładu produkcyjnego URSA.
Chociaż komunistyczne władze Polski ludowej usiłowały przedstawić go jako postać kontrowersyjną lub nawet zdrajcę sprawy narodowej, przez starsze pokolenia został zapamiętany jako wyśmienity fachowiec, a także niezwykle skromny i pracowity człowiek.
Gdy w 1926 r. uruchomiono w Ząbkowicach fabrykę Belgijskiej Spółki Akcyjnej Południowo-Polskich Hut Lustrzanych był już 39-letnim mężczyzną z doświadczeniem zawodowym pozwalającym na pełnienie kierowniczych stanowisk w przemyśle. Z przeprowadzonej przez śledczych po wojnie ankiety osobowej z zasobu Instytutu Pamięci Narodowej wiadomo, że przeprowadził się do Ząbkowic pod koniec marca 1925 r.
Pracownikiem Huty Szkła Okiennego był od momentu jej założenia. Na łamach „Expresu Zagłębia” w 1929 r. socjaliści oskarżali go o współudział w łamaniu praw pracowniczych przez belgijską dyrekcję i zarząd huty. Załączono tam przypisywaną mu treść zarządzenia dotyczącego kar dla dwu pracowników nieostrożnie obchodzących się ze szkłem w magazynie. Jako kierownik nie miał wówczas większego wpływu na politykę kadrową i niskie płace polskich robotników, niemniej wśród kierownictwa należał do wyjątków, ponieważ belgijska dyrekcja na lepiej płatnych stanowiskach zatrudniali często swoich rodaków, począwszy od pomocników magazyniera oraz krajaczy i sortowaczy szkła. W miejsce wykwalifikowanych polskich fachowców w warsztatach mechanicznych i elektrycznych w celu znalezienia „oszczędności” Belgowie zatrudniać mieli podobno praktykantów, którzy pracowali nawet po 10-12 godzin.
Po ustąpieniu ze stanowiska dyrektora generalnego Belga, Eduarda Guillauma, jego stanowisko obejmuje w połowie lat 30. Leopold Reszke. Zachowane w przedwojennej prasie wzmianki o dyrektorze Reszke ukazują go jako człowieka żywo angażującego się w życie społeczne Ząbkowic, bynajmniej nieobojętnego na los bezrobotnych robotników Zagłębia Dąbrowskiego i ich rodzin.
Z uznaniem odnosili się wobec niego: Związek Podoficerów Rezerwy, Związek Strzelecki, Ochotnicza Straż Pożarna, a także … przedstawiciele Domu Ludowego. Jako dyrektor inż. Reszke wspierał wiele inicjatyw społecznych m. in. Ochotniczą Straż Pożarną, która otrzymała bezpłatnie szkło okienne do remizy.
Dzięki pomocy materialnej huty belgijskiej oraz fabryki elektrochemicznej „Elektryczność”, Koło Przyjaciół Harcerstwa w Ząbkowicach mogło zrealizować znaczną część swoich planów. Przykłady inwestycji lokalnych wspieranych przez hutę można by mnożyć np. w 1938 r. kwotę 5000 zł huta wpłaciła na Komitet Budowy Szkoły Powszechnej w Ząbkowicach, podczas gdy jej budowę zaniedbywała Gmina Olkusko-Siewierska.
Jedną z instytucji wspieranych przez dyr. Reszke było Towarzystwo św. Wincentego a Paulo w Zagłębiu Dąbrowskim – koło w Ząbkowicach. Szczególnym wsparciem belgijskiej huty okiennej cieszył się Związek Pracy Obywatelskiej Kobiet, który otrzymywał opał (na 5 miesięcy), środki na dożywianie dzieci, naczynia i kotły, które ustawiono oraz wmurowano w kuchni na koszt Belgijskiej Spółki Akcyjnej. Z.P.O.K. mógł liczyć także na pomoc w sfinansowaniu półkolonii w 1935 r. Zbiórkę na ten cel ułatwił płatny bufet zorganizowany podczas zabawy z okazji 10-lecia Huty Szkła Okiennego, z którego zysk miał zostać przeznaczony na półkolonie dla 70 najbiedniejszych dzieci. Dyrektor Reszke współpracował także w zakresie organizacji imprezy mikołajkowej.
Oprócz inicjatyw lokalnych dyrektor Reszke współfinansował także akcje ogólnopolskie takie jak Fundusz Obrony Narodowej. Składki na ten cel przekazywał on sam, urzędnicy huty (m. in. pochodzący z Belgii – Marcel Badoux), prowadzona przez niego huta jak i robotnicy. Był członkiem honorowym Komitetu Funduszu Obrony Narodowej. Będąc członkiem ząbkowickiego koła Ligi Morskiej i Kolonialnej wpłacał ofiary na Fundusz Obrony Morskiej. Jak donosiła redakcja „Iskry” jeden z oddziałów ligi powstał przy belgijskiej hucie szkła okiennego w 1937 r. Prezesem oddziału został … działacz komunistyczny, majster Feliks Papierniak, co rzuca kolejną wątpliwość co do zarzutów odnośnie prześladowania związków zawodowych przez dyrektora Reszke.
Kryzys gospodarczy nie ominął również przemysłu szklarskiego. Leopold Reszke został dyrektorem w czasie gdy sprzedaż szkła opanowały syndykaty, a decyzje o wymiarach produkcji czy zatrudnienia wykraczały poza kompetencje dyrekcji zakładu hutniczego. Nie rozumieli tego rozumieć przedstawiciele związków zawodowych i agitatorzy polityczni. Odium za niepopularne decyzje zarządu spółki spadało na dyrektora Reszke, który tłumaczył się przed dziennikarzami m. in. z powodu czasowego unieruchomienia fabryki (uzasadnianego koniecznością przeprowadzenia remontu pieców) pod koniec 1935 r. Pracę miało wtedy stracić 307 robotników. W ramach funduszy dyspozycyjnych huty dyrektor Reszke udzielał robotnikom pożyczek na budowę domów.
Za działalność społeczną w okresie międzywojennym był wielokrotnie odznaczany. W 1936 r. prezes zarządu głównego kół Podoficerów Rezerwy Okręgu Zagłębia Dąbrowskiego odznaczył go Złotą Odznaką za wybitne za sługi w pracy społecznej, dla dobra i rozwoju Okręgowego Związku Podoficerów Rezerwy. 11 listopada 1937 r. został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi w sali posiedzeń starostwa powiatowego w Będzinie. Otrzymał również Złoty Medal Ligi Morskiej i Kolonialnej.
Zapomniany bohater?
Wiosna 1939 r. pomimo groźby wybuchu wojny polsko-niemieckiej wydawała się dla niego przyjazna. Leopold Reszke otrzymał pozwolenie władz na wyjazd do Włoch. Nie mógł przewidzieć jak bardzo wojna zmieni jego życie, skazując go także na zapomnienie przez potomnych na długie dziesięciolecia. Podobnie jak pozostali Polacy pod niemiecką okupacją w listopadzie 1939 r. otrzymał „palcówkę”, dokument ze zdjęciem i odciskiem palca. Okupanci powierzyli mu stanowisko kierownika huty (Fabrikleiter). Na volkslistę (niemiecką listę narodową) został wpisany dopiero po wielu namowach. Okupacyjna administracja traktowała go jako spolonizowaną osobę pochodzenia niemieckiego, a obywatelstwo III Rzeszy przysługiwało mu jedynie tymczasowo (gr. III volkslisty).
Po wojnie zeznawał, że podpisał volkslistę, aby sprowadzić z powrotem zesłanych do Niemiec robotników i ratować inwentarz Huty Szkła Okiennego. Ratował nie tylko własne stanowisko. Po porażkach Wehrmachtu na froncie wschodnim wzrosło ryzyko wywiezienia maszyn i zamknięcia zakładu. W trudnych latach okupacji przyjmował do pracy kobiety, młodzież obydwu płci, ale także osoby starsze, schorowane, które otrzymywały lżejsze zadania, miały one szansę uniknąć wysiedlenia lub zesłania do obozu koncentracyjnego. Komunistyczni aparatczycy twierdzili, że poganiał głodnych i wycieńczonych robotników. W rzeczywistości uratował wielu ludzi przed prześladowaniami. Zatrudnił cały szereg nauczycieli, w tym Stefana Łaniewskiego, który w hucie sprawował funkcję kasjera. Według Małgorzaty Sromek, Stefan Łaniewski jako „zaopatrzeniowiec” odegrał w tym istotną rolę, wspierając mieszkańców Ząbkowic i zatrudniając nauczycieli.
Hutę zamierzał wykupić Główny Urząd Powierniczy. Według zeznań świadków Leopold Reszke był nagabywany przez gestapo, co wpłynęło na jego decyzję. 1 maja 1942 r. do jego biura przybyli z niemieckiego zarządu powierniczego – komisarze Czuljus i Engels wraz z gestapowcem Taubertem (po uzgodnieniu z komisarzem gminy Ząbkowice) zagrozili mu zwolnieniem i zesłaniem do obozu koncentracyjnego. Za radą starszych pracowników, którzy wierzyli w upadek III Rzeszy zgodził się na podjęcie współpracy. Volkslisty nie podpisała żona Leopolda Reszke. W decyzji utwierdził go proboszcz ząbkowickiej parafii ks. Józef Pluciński. W dniu wezwania do urzędu gminy dyrektor Reszke zażądał od komisarza Engelsa zwolnienia z obozów 70 robotników. Zarówno Niemcy jak i polscy robotnicy cenili jego kompetencje. Warto nadmienić, że Małgorzata Sromek zauważa, że Engels przejął w 1942 r. stanowisko komisarza po (pochodzącym z Wiednia) Czuliusie, który podczas okupacji sprawował nadzór również nad hutą Szczakowa.
W pierwszych miesiącach okupacji za zgromadzone przed wojną pieniądze Leopold Reszke miał kupić 3 wagony zboża, które po cenie kosztów zakupu rozdzielał między rodziny robotnicze. Ubogim pozwalał także odbierać węgiel na terenie fabryki. Po kosztach sprzedawał robotnikom zakupione z myślą o nich – zapasy kapusty, buraków a także ziemniaków. Zdaniem jednego ze świadków epoki w hucie powstał Komitet Dożywiania Robotników i mieszkańców Ząbkowic. Wielokrotnie interweniował w niemieckich Urzędach Pracy. chroniąc Polaków przed wywiezieniem do Rzeszy jako pracowników przymusowych. Świadomie wykorzystywał zaufanie władz niemieckich, by sabotować pracę na rzecz III Rzeszy. Zatrudniał więcej osób niż było konieczne do prowadzenia huty. Jedną z przyczyn wspomnianych nagabywań gestapo było opóźnienie remontu wanny, który mógł zostać wykonany w ciągu 8 tygodni, natomiast za sprawą dyrektora Reszke przedłużał się do 1942 r. … na 2 lata. Piece przebudowywano na inny system, o czym Niemcy nie wiedzieli. Zdaniem Małgorzaty Sromek zmieniono układ maszyn z szeregowego na krzyżowy, przebudowano komin i wymieniono przewody doprowadzające gaz i powietrze do palników. Od 1942 r. huta wcześniej będąca w zarządzie komisarycznym, została przekazana firmie Neuglas GmbH.
W obronie dyrektora Reszke przed sądem załączono kopie dokumentów – np. pismo prośbą o zwolnienie z obozu Auschwitz, Feliksa Zwolińskiego. Niektórzy robotnicy wspominali pomoc materialną, nie tylko pieniężną. Podkreślali przy tym, że dyrektor zwracał się do nich tylko w języku polskim. Pod koniec okupacji ostrzegał swoich pracowników przed przymusowymi robotami przy niemieckich okopach, a nawet stanął w obronie polskiego robotnika, który pobił Niemca. Według zeznań świadków dyrektor nie oskarżał robotników o kradzież, chociaż niektórzy „wynosili z huty różne rzeczy”, np. deski do zbijania trumien. Zlecenia pod koniec wojny fabryka dostawała niemal wyłącznie w związku ze zniszczeniami lotniczymi. Mocnym dowodem na sabotowanie przez dyrekcję niemieckich planów jest uwierzytelniony odpis pisma (sprawozdania) firmy Neuglas Zombkowitz GmbH. z 18 lutego 1944 r. Możemy tam przeczytać:
„W załączeniu przekazuję Państwu odpis pisma VDT. [Verein Deutscher Tafelglashütten – Stowarzyszenia Niemieckich Hut Szkła Stołowego] z 14.2.1944, w którym informowano, że w środowisku klientów VDT. panuje powszechne niezadowolenie z powodu niesolidności dostaw z Ząbkowic. Właśnie podają mi z Berlina, że w zakresie przemysłu szkła okiennego zrobiono zestawienie produkcji. Jest wstydem, że Huta Ząbkowice widnieje tam jako najgorsza”.
Prowokacja Urzędu Bezpieczeństwa?
Pod koniec wojny nie ewakuował się wraz z niemieckimi urzędnikami. Po wojnie szacowano, że zatrudnił od 100 do 150 osób w czasie wojny. Choć uratował wiele istnień ludzkich (być może około 450 robotników) padł ofiarą najgorszych pomówień. 19 czerwca 1945 r. zgodnie z procedurą złożył Deklarację wierności Narodowi Polskiemu, co było standardową procedurą dla osób wpisanych na volkslistę. 9 lipca został aresztowany.
Jeszcze tego samego dnia pismo z prośbą o uwolnienie dyrektora Reszke wystosował dyrektor naczelny Południowo-Zachodniego Zjednoczenia Przemysłu Szklanego, Stanisław Sykus motywując ją jego nienaganną postawą oraz profesjonalizmem – wysoki poziom techniczny huty zależał bezpośrednio od wiedzy dyrektora Reszke, zwracając uwagę na to, że „jest w obecnej chwili jedynym specjalistą w dziedzinie szkła ciągnionego maszynowo systemem Fourcault„.
21 czerwca z prośbą o pozytywne rozpatrzenie wniosku rehabilitacyjnego do Ministerstwa Administracji Publicznej zwróciła się Rada Zakładowa słowami: „Stosunek ob. Reszke jako zwierzchnika do nas wszystkich – robotników był zawsze przychylny, co więcej w niektórych wypadkach ojcowski”. Pomimo tego, że w skład rady weszli wyłącznie komunistyczni działacze, dopuścili oni do zarządu huty Leopolda Reszke w charakterze kierownika technicznego ceniąc jego fachowość. Pozostałymi członkami zarządu byli krajacz szkła i majster hutniczy.
Za dyrektorem wstawiły się również inne instytucje – zarząd gminy, Polska Partia Robotnicza, ksiądz proboszcz oraz nauczyciele. W sierpniu Sąd Grodzki w Dąbrowie Górniczej przy ul. Kościuszki 31, opublikował ogłoszenie informujące o tym, że wobec inż. Reszke wszczęte zostało postępowanie rehabilitacyjne, które mogli zaskarżyć ewentualni świadkowie jego (domniemanej) antypolskiej działalności. Pierwsza rozprawa odbyła się 18 września 1945 r. Zakończyła się oczyszczeniem z zarzutów.
20 września 1945 r. Urząd Bezpieczeństwa w Będzinie skierował do prokuratora Sądu Karnego w Katowicach pismo o wznowienie procesu rehabilitacyjnego Leopolda Reszke pod zarzutem jego przyczynienia się do śmierci 1 Polaka i aresztowania 4 innych. UB argumentowało swoją decyzję tym, że w sprawie powinny przeważyć opinie podwładnych. Prokuratora złożyła zależenie do sądu karnego. W istocie chodziło o donosy na Milicję Obywatelską złożone przez 5 robotników, pracujących przy ładowaniu szkła do wagonów. Po 8-godzinnej dniówce brakowało ludzi do odwożenia szkła. Dyrektor Reszke miał wyrazić niezadowolenie z efektów pracy grupy, która odwoziła szkło – robotnicy mieli podobno zostawić w domu część załadowanych na wózku blatów. Zostali oni oskarżeni o sabotaż. Donosu nie złożył jednak dyrektor – żandarmów sprowadził opmann Sobota. Za oskarżonymi wstawić mieli się magazynierzy. Oskarżający Leopolda Reszke twierdzili, że uratowali ich przed wywiezieniem do Auschwitz. Wsparcia udzielił im rzekomo także niemiecki funkcjonariusz (betriebsman).
Za oskarżeniem o rzekomy donos na robotników zaczęły pojawiać się kolejne pomówienia, nie pochodzące tylko od tej grupy 5 robotników. Schematyczny i pozbawiony detali charakter zeznań może sugerować, że pochodziły one z inspiracji służb. Do najbardziej absurdalnych zarzutów należała domniemana przynależność dyrektora Reszke do organizacji Volkssturm czyli niemieckiego „pospolitego ruszenia”, formowanego od jesieni 1944 r. Oskarżano go o wywieszanie portretu Adolfa Hitlera, brutalne traktowanie, kierowanie do cięższych prac osób schorowanych, poganianie i wyzwiska wobec robotników, grożenie zwolnieniem z pracy, a także zesłaniem do obozu Auschwitz. Jak twierdził jeden z autorów donosu dyrektora Reszke bano się jeszcze przez pewien czas po zakończeniu II wojny światowej. Leopold Reszke miał rzekomo prenumerować gazety niemieckie, „wychowywać rodzinę po niemiecku”. Kreślono wizerunek bestii groźniejszej od samych nazistów.
Sprawa sądowa przeciw Leopoldowi Reszke ciągnęła się do wiosny 1947 r. Rozprawa główna w Sądzie Okręgowym w Sosnowcu odbyła się 28 marca 1947 r. Dyrektor Reszke dostał wreszcie szansę na obronę.
Wyśmienitym przykładem na niechlujstwo przy zbieraniu dowodów przez oskarżycieli były zdjęcia, które miały obciążyć Leopolda Reszke. Przedstawiały one inną osobę, co jest widoczne gołym okiem. Jak zeznawał dyrektor:
„Okazane mi zdjęcie starszej kobiety z mężczyzną
w mundurze niemieckim przedstawiają moją matkę
(na jednym) z naszym niemieckim sublokatorem,
na drugim zaś również moją matkę w otoczeniu samych Niemców.
Ja z Niemcami nie chodziłem i nie utrzymywałem z nimi towarzyskich stosunków, jedynie stykałem się z nimi urzędowo. Rzeczywistością jest, że jeden z Niemców zabrał mi pod przymusem ubikację mieszkalną, w której przebywał”.
Już w lipcu 1945 r. pod pismem z prośbą o zwolnienie z aresztu Leopolda Reszke podpisało się 450 osób – w tym pracownicy huty i mieszkańcy Ząbkowic. W 1947 r. dyrektor po raz kolejny nie przyznał się do winy, odpowiadając przed sądem w Sosnowcu:
„Nie przyznaję się do winy i wyjaśniam, że w kwietniu 1942 r. Arbeitsamt uważał, że zaprawa pieca w fabryce trwa zbyt długo, zażądali więc spisu pracowników, by 200 z nich wysłać do lagru. Nadesłali kierownika Niemca Engelsa, który przedstawił mnie na stanowisko dyrektora, lecz zażądał podpisania volkslisty…
nie chowałem się, nie hajlowałem; nawet do gauleitera przy wygłaszaniu mowy użyłem j. polskiego; ratując Polaków zwiększyłem załogę o 150 osób, wśród nich było więcej starców i młodocianych, których uchroniłem od wywozu, produkcja była o 60 % gorsza”.
Wśród świadków obrony znalazł się m. in. dyrektor Huty Szkła Okiennego w Ząbkowicach (od 1945 r.), Feliks Papierniak:
„Pracowałem w hucie podczas wojny, w czasie wojny zachowywał się b. dobrze, sprowadzał do huty nawet kaleki by ich ratować. Robotników było przed wojną dużo mniej. Zaraz po wojnie za zgodą całej załogi został wybrany dyrektorem”.
28 marca 1947 r. po raz drugi i ostatni Leopold Reszke został oczyszczony z zarzutu kolaboracji z niemieckim okupantem. Sąd odczytał postanowienie o rehabilitacji. Koszty postępowania zostały przejęte na koszt Skarbu Państwa. W sentencji wyroku zaznaczono, że część świadków kierowała się osobistą urazą, choć oskarżony sam nie wyrządził im krzywdy, to nie spełniał ich żądań. Nie pominięto również faktu, że byli to działacze komunistyczni (z rządzącej wówczas w kraju) Polskiej Partii Robotniczej przypisujący mu winy innych osób.
Oskarżenia były „grubymi nićmi szyte” niemniej pognębiły człowieka, który nie wzbogacił się pełniąc tak prestiżowe stanowisko. Dowodem na to pozostaje wzmianka w aktach o zabezpieczeniu mienia ruchomego dyrektora podczas aresztowania – jedynymi wartościowymi przedmiotami mogącymi świadczyć o jego pozycji społecznej były pianino i lustro w ramie dębowej, oddane pod tymczasowy dozór Rady Zakładowej. Według ankiety osobowej był osobą nieposiadającą majątku.
Z drugiej strony, przeprowadzona po wojnie inwentaryzacja do nacjonalizacji świadczy dobitnie o skali grabieży i zniszczeń dokonanych w hucie przez Niemców. Na tylko jednej z wielu stron można przeczytać, że „zaginęły 52 krzesła podczas działań wojennych”, 500 obrazów, 5 zegarów, 4 nowe szafki, odbiornik radiowy. Podobnie dywany, dywaniki, piedestały, lampy, lustra, okiennice, nosze itd. Zniszczono m. in. łaźnię dla robotników, WC, zlewy fajansowe w liczbie 60, stolik do lokalu robotniczego i maszynę do pisania „Underwood”.
Na stanowisko dyrektorskie Leopold Reszke już nie wrócił, niemniej w czerwcu 1945 r. został wybrany przez Radę Zakładową kierownikiem technicznym huty i tą funkcję pełnił być może do końca okresu, w którym dyrektorem był wspomniany już Feliks Papierniak (1945-1950).
Nie jest dotąd znana data śmierci Leopolda Reszke. W dniu 15 grudnia 1953 r. akta wydano ze składnicy sądowej i na tym ślad urzędowy po życiorysie zapomnianego dyrektora huty belgiskiej się urywa. Warto w tym miejscu wspomnieć wzmianek na jego temat jego już po wojnie. Na łamach „Gazety Robotniczej” 6 marca 1946 r. zamieszczono interesującą relację z oprowadzenia przez niego wycieczki zorganizowanej w ząbkowickiej Hucie Szkła Okiennego dla hutników Huty Milowice.
Upamiętnienie Leopolda Reszke utrudniało również to, że był osobą bezdzietną, co wprost stwierdzały ankiety osobowe dołączone do akt sądowych. Czy Leopold Reszke został pochowany w Ząbkowicach? Wiele pytań pozostaje jeszcze bez odpowiedzi. Starsze pokolenia mieszkańców Ząbkowic pamiętają jeszcze opowieści dotyczące jego pracowitości – jako emeryt miał służyć radą m. in. przy naprawie maszyn Huty Szkła Okiennego.
Pierwsza fotografia L. Reszke (u góry biogramu) stanowi fragment Tableau Belgijskiej Spółki Akcyjnej Towarzystwa Południowo-Polskich Hut Szklanych w Ząbkowicach z okazji 10-lecia jej istnienia (1935 r., pochodzi ze zbiorów Muzeum Miejskiego „Sztygarka”.
Bibliografia
Archiwum Państwowe w Katowicach
(zesp. 2385) Belgijska Spółka Akcyjna Towarzystwo Południowo – Polskich Hut Szklanych (1926-1944), Inwentaryzacja do nacjonalizacji przedsiębiorstwa.
(zesp. 2405) Ochotnicza Straż Pożarnaw Ząbkowicach, sygn. 1. Protokoły zarządu [1933-1937].
Instytut Pamięci Narodowej
IPN Ka 06/708 Akta kontrolne w sprawie odstępstwa od narodowości polskiej i zgłoszenia przynależności do narodowości niemieckiej w czasie II wojny światowej, prowadzonej przeciwko: Reszke Leopold, imię ojca: August, ur. 10-05-1886 r., [l. 1945-1962].
IPN Ka 817/144 Akta w sprawie karnej przeciwko: Reszke Leopold, imię ojca: August, ur. 10-05-1886 r., oskarżonemu o odstępstwo od narodowości polskiej i zgłoszenie przynależności do narodowości niemieckiej w 1942 r. w Ząbkowicach (ob. dzielnica Dąbrowy Górniczej), tj. o czyny z art. 1 § 1 Dekretu z dnia 28-06-1946 r.
Opracowania
Sylwester Fertacz, Ząbkowice, [w:] Dąbrowa Górnicza. Monografia,
t. 2, Dzielnice miasta, Dąbrowa Górnicza 2016, s. 239-319.
Andrzej Lorenc, Ząbkowice, t. 2, w Zagłębiu Dąbrowskim lata 1918-2018, [ebook].
Małgorzata Sromek, Problemy społeczności lokalnej na przykładzie Ząbkowic (szkic monograficzny z kalendarium), Dąbrowa Górnicza 1996 [maszynopis].
Prasa
Bezprawie w szklarni belgijskiej w Ząbkowicach,
„Expres Zagłębia” nr 12 z 12 I 1929 r.
Czyn godny naśladowania (Komitet Funduszu Pracy w Ząbkowicach): „Expres Zagłębia” nr 147 z 29 V 1936 r.
Dekoracja osób zasłużonych w starostwie będzińskim,
Kurjer Zachodni „Iskra”nr 310 + dod. z 11 XI 1937 r.
Doroczny zjazd delegatów Kół Podoficerów Rezerwy,
Kurjer Zachodni „Iskra” nr 148 + dod. z 31 V 1936 r.
Doroczny zjazd delegatów kół Podoficerów Rezerwy Okręgu Zagłębia Dąbrowskiego, „Expres Zagłębia”. nr. 150 z 2 VI 1936 r.
Dożywianie biednych dzieci przez ZPOK w Ząbkowicach, Kurjer Zachodni „Iskra” nr 110, 22 IV 1939 r.
Dożywianie dzieci w Ząbkowicach, „Expres Zagłębia”, nr 111 z 23 IV 1939 r.
Dwie uroczystości Związku Podoficerów Rezerwy w Ząbkowicach, „Expres Zagłębia” nr 141 z 23 V 1936 r.
Jaką umowę zawarł „ozonowy” związek w Belgijskiej Hucie w Ząbkowicach, „Gazeta Robotnicza” nr 58 z 9 III 1939 r.
Hutnicy w hucie szkła w Ząbkowicach, „Gazeta Robotnicza” nr 85 z 6 III 1946 r.
Łamanie ustaw socjalnych przez Belgijską Sp. Akc. w Ząbkowicach, „Głos Zagłębia” nr 8 z 24 II 1929 r.
Na dożywianie biednych dzieci w Ząbkowicach, Kurjer Zachodni „Iskra” nr 104 z 15 IV 1938 r.
Na F.O.M., Kurjer Zachodni „Iskra” nr 24 + dod. z 25 I 1938 r.
Nowy Oddział LKM w Ząbkowicach, Kurjer Zachodni „Iskra” nr 153, z 6 VI 1937 r.
Odznaczenia Krzyżem Zasługi, Kurjer Zachodni „Iskra” nr 249 z 10 IX 1937 r.
Odznaczenie. Dyrektor Belgijskiej Spółki Akcyjnej w Ząbkowicach, Kurjer Zachodni „Iskra” nr 87 z 28 III 1936 r.
Ofiarność społeczeństwa na FON, Kurjer Zachodni „Iskra” nr 129 + dod. z 11 V 1939 r.
Ofiary, Kurjer Zachodni „Iskra”. nr 325 z 27 XI 1936 r.
Ofiary, Kurjer Zachodni „Iskra” nr 240 z 1 IX 1937 r.
Ogłoszenie. Sąd Grodzki w Dąbrowie Górniczej na zasadzie art. 13 Ust. z dnia 6 maja 1945 r. o wyłączeniu ze społeczeństwa polskiego wrogich elementów, „Dziennik Zachodni” nr 178 z 13 VIII 1945 r.
Organizacyjne zebranie komitetu Funduszu obrony Narodowej w Ząbkowicach, „Expres Zagłębia”, 1938 nr 133 z 16 V 1938 r.
Podziękowanie [w związku z budową wieży kościelnej od proboszcza parafii w Ząbkowicach, ks. Józefa Plucińskiego]: „Kurjer Zachodni „Iskra”, nr 147 z 30 V 1936 r.
Pokwitowanie ofiar, Kurjer Zachodni „Iskra” nr 64 z 5 III 1933 r.
Przed 3 maja w Zagłębiu Dąbrowskim, Kurjer Zachodni „Iskra” nr 115 + dod. z 28 IV 1938 r.
Św. Mikołaj, Kurjer Zachodni „Iskra”. nr 338,z 9 XII 1937 r.
Święto Morza w Ząbkowicach, Kurjer Zachodni „Iskra” nr 165 z 18 VI 1937 r.
Tłumaczenie się kompetekcją zagranicy. Sprawa umowy w hucie ząbkowickiej, „Kurier Wieczorny” 1936 nr 168 z 23 VI 1938 r.
Tydzień akcji kolonialnej w Ząbkowicach, Kurjer Zachodni „Iskra” nr 80 + dod. z 22 III 1938 r.
Unieruchomienie fabryki szkła w Ząbkowicach, Kurier Zachodni „Iskra” nr 353 z 27 XII 1935 r.
W niedzielę 15 listopada r. b. w dniu Imienin Dyrektora Belgijskiej Spółki Akcyjnej, „Expres Zagłębia” nr 321 z 22 XI 1936 r.
W Ząbkowicach, Kurjer Zachodni „Iskra” nr 294 z 27 X 1936 r.
W Ząbkowicach, Kurjer Zachodni „Iskra” nr 312 z 13 XI 1937 r.
Walne zebranie oddziału LMK w Ząbkowicach, Kurjer Zachodni „Iskra nr 31 z 1 II 1938 r.
Walne zebranie Koła Przyjaciół Harcerstwa w Ząbkowicach,
Kurjer Zachodni „Iskra” R.28, 1937, nr 103 + dod. z 15 IV 1937 r.
Wszystkim, którzy okazali tyle życzliwości przy oddaniu ostatniej posługi… ś.p. Ireny Łaniewskiej,
Kurjer Zachodni „Iskra” nr 52 z 21 II 1933 r.
Z walnego zebrania pań św. Winc. a Paulo w Ząbkowicach,
Kurjer Zachodni „Iskra” nr 222 z 15 VIII 1936 r.
Zapowiedź unieruchomienia fabryki szkła, Kurjer Zachodni „Iskra”
nr 343 z 27 XII 1935 r.
Związek Pracy Obyw. Kobiet w Ząbkowicach,
Kurjer Zachodni „Iskra” nr 196 z 21 VII 1935 r.
Opracował: Mateusz Siembab
